W oczach rybniczan

Oto wspomnienia mieszkańców Rybnika. Tak jak oni go widzieli, podczas zwykłego dnia, czy swoich codziennych obserwacji. Mówili oni tak...

Burmistrz zawsze dbał o swój wygląd zewnętrzny. Był średniego wzrostu i obowiązkowo, zawsze elegancko ubrany. Przeważnie był to ciemny garnitur z dłuższa marynarka i ciemnym krawatem. Staranne uczesanie i przedziałek na środku głowy wyróżniały go od innych urzędników czy ludzi pracujących w Urzędzie Miasta. Mówiono, ze nie ruszał się nigdzie bez swojego kapelusza i laseczki. Do ludzi zawsze odnosił się z uprzejmością, uśmiechem i pełna powaga. Każdą swoja decyzje zawsze przemyślał. Nigdy niczego nie podejmował pochopnie. Chciał wysłuchać opinii radnych i liczył się z nimi. Był bardzo grzeczny. Nie krzyczał. Jego cechami rozpoznawczymi była pracowitość i konsekwęntość.

Wraz z początkiem tygodnia, rozpoczynał swoja prace o 6 rano długim przemarszem po mieście. Kontrolował wszystko wokół. Patrzył czy wszystko jest w najlepszym porządku. Co trzeba zmienić, czego dopilnować. Swoje spostrzeżenia zaraz przekazywał osobom, które były odpowiedzialne za to.To, co nie pasowało, musiało być naprawione do końca tygodnia. Burmistrz strasznie dbał o wygląd miasta. Chciał, aby wszystko było w najlepszym porządku, a zarazem wszystko "pachniało" zielenią, mieniło się kolorami.

Weber był bardzo tolerancyjny. Umiejętnie współżył z mniejszościami narodowymi i religijnymi. Okazywano mu za to szacunek i uznanie rybnickiej społeczności.

Burmistrza znali wszyscy! Niezależnie od wieku; młodzi jak i starzy. Ciągle mu się kłaniano, gdy szedł ulica. Często widziano go z kapeluszem w ręku, co było "nowością", bo elegancki pan musiał mieć kapelusz na głowie - to tylko potwierdzało, jakim jest dżentelmenem. Człowiekiem z wielką kulturą osobistą.

Swój wolny czas najchętniej spędzał z rodzina. Często można go było spotkać na "Rudzie", czy spacerującego, po Paruszowcu. Wybierał się także na piesze wycieczki w okolice Wisły. Wieczory przeznaczone były na grę w skata ze znajomymi, przyjaciółmi.

 

 

Wspomnienia opublikowane byly w "Gazecie Rybnickiej".

Po części zmienione przez nas.

 

Jacek Macionczyk i Wojciech Lebioda ¤¤ Rybnik 2005 ¤¤ O stronie